RSS
wtorek, 21 lutego 2006
znowu skarb

Już po ustaniu walk w pałacu wybuchł mały pożar . W czasie nocnej akcji gaśniczej  zniszczono sporo rzeczy , niektóre się spaliły . Ogrodnik też ucierpiał , podczas gaszenia uległ poparzeniu . Na szczęście listy ocalały , i ta spisana przez zarządcę i ta zrobiona przez ogrodnika . Kiedy Zarządca wrócił do pałacu  ogrodnik pojechał do szpitala . We wrześniu wróciła Grafin . Wcześniej potwierdzono że skrytka zrobiona przez gajowego jest pusta . 

Kilka dni później zmarł ogrodnik . W jego rzeczach znaleziono listę tego co wywiózł do lasu .

Zarządzono poszukiwania . Niestety nie dały rezultatu .  Po roku zaprzestano poszukiwań . Rzeczy nie były aż tak cenne i ważne . Obecnie mogą mieć wartość muzealną  . Można ich szukać pod warunkiem że ogrodnik dobrze je schował i zabezpieczył przed warunkami atmosferycznymi . Ostatni raz szukano tych rzeczy w latach 30 kiedy to las zmienił właściciela .

 

Kolejna sprawa to ...KOŃ  a właściwie jego miejsce pochówku  . W parku pochowano ulubionego konia poległego na wojnie Grafa . Miejsce jest dobrze oznaczone a jego lokalizacja znana .  W parku zakopano także „ pamiątki „ z wojny z Polakami które przyniósł brat Grafin i jego kompani których po śmierci pochowano obok drogi do pałacu .

Miejsce tego „pochówku:” tez jest znane . Mogą znajdować się tam rzeczy które obecnie mają pewną wartość historyczną . Tutaj jak zapisano w kronice rzeczy i pamiątki zostały zamurowane w jednej z budowli w parku , obecnie budowli już nie ma ale wiadomo gdzie była .

Wspomniana kronika jest w archiwum rodziny von D , obecnie nie mają już w Polsce pałaców ale w Niemczech odnaleziono bibliotekę z pałacu . Kronika dotyczy lat 1878 do 1934 , moje znajome z ARD wiedziały o jej istnieniu .  Zawiera tylko niektóre raczej małoistotne fakty , urodziny , narodziny , wyjazdy na bale , daty pogrzebów , pominięto nawet datę wybuchu wojny – to wiem tylko z opowiadania Kariny  

Ale jest w niej data wyboru Hitlera na Kanclerza Rzeszy Niemieckiej . Jest też kilka ciekawostek z życia dworu Bawarskiego .

 

Skorzystałem z okazji i zapytałem o stare dęby , te zachowane do dzisiaj układają się w pewien wzór . Sprawa jest bardzo ciekawa . Drzewa musza mieć przynajmniej po ok. 300 lat . ich układ tworzy ścieżki i alejki , obecnie już ich nie ma , ktoś zmienił ich  układ 

W parku . Główna aleja starych dębów prowadzi od pałacu w stronę drogi do Olesna  . Pierwotnie przechodziła przez dwa – nieistniejące dzisiaj mostki na rowie doprowadzającym wodę do basenu w parku . Murowana część basenu jest jeszcze dość dobrze zachowana ale woda już przez niego nie przepływa , rów , kanał jest zarośnięty i częściowo zasypany . To obok tego basenu rosło opisywane drzewo . Idąc dalej wzdłuż alejki dochodzimy do kolejnego rowu , kanału , w nim okresowo płynie coś co można nazwać ściekiem  z szamba należącego do pobliskich bloków . Po przekroczeniu tej przeszkody wodnej wchodzimy do sosnowego młodnika , droga , a raczej to co z niej zostało jest bardzo zarośnięta . Młodnik kończy się po 100-130 metrach . Dalej zaczyna się stary las . Obecnie dosyć mocno zakrzewiony i zarośnięty zielskiem . To właśnie w tym lesie po lewej stronie znajduje się mogiła Grafin , jej syna i ośmiorga innych .  W lesie nie ma już starych dębów ale zarys drogi jest widoczny . Po przejściu jeszcze kilkuset metrów 300-400 droga się kończy , przecina ją wysoki nasyp kolejowy .     

 Piszę o tym bo sam nie wiem jak to możliwe żeby Grafin i jej towarzysze uciekali ta własnie drogą , to zwyczajna ślepa uliczka .

 

Moje znajome obiecały że dowiedzą się czegoś więcej . 

 

W dalszej części spotkania już nie poruszaliśmy tematu Miejscowości .

 

 

Dalszy ciąg nastąpił podczas przyjazdu Ani do Częstochowy . Razem pojechaliśmy do B , do Klasztoru .

 

 

 

 

20:50, peacekeeper
Link Dodaj komentarz »
z powrotem do polski

Odpowiedziała że dobrze wywiązałem się z umowy / jakiej ? , z kim ? /  ona też się wywiąże do końca i jak chcę to opłaci mój tygodniowy pobyt w Alpach . Tutaj już jest błąd bo była mowa o 10 dniach a nie o tygodniu . Podziękowałem i odpowiedziałem że wolę polskie góry

Nie szukałem drzewa dla nagrody / oj chyba jednak nie / tylko dla satysfakcji bo lubie to zajęcie zwłaszcza jeżeli komuś może się to przydać . Cieszę się że Ona zwraca mi koszty poszukiwań bo nie wszyscy tak robią .  Kawa była świetna , ciasto tez , prawie takie jak w Częstochowie . Zapytałem czy już wcześniej  szukała tego miejsca . Odpowiedziała że tak , po wyjeździe z Miejscowości zatrzymywały się z Matką i szoferem Dziadka w kilku innych domach . Pomyliła nazwę Olesno z Oleśnicą koło Wrocławia , tak napisała jej Matka w notesie , pamiętniku , mieszkały tam prawie miesiąc . Oficjalnie to stamtąd uciekły , zostały wysiedlone na Zachód , do Niemiec . Jej Matka nigdy wcześniej  nie była w tamtych stronach

Ona sama była zbyt mała żeby cokolwiek zapamiętać a zaraz po wojnie wręcz musiała o wszystkim zapomnieć , powtarzała więc to co opowiedziała jej Matka  .

Zapytałem dlaczego teraz wróciła do Polski , do Wrocławia ? odpowiedziała że tam się urodził i mieszkał ojciec jej córki – nie powiedziała mąż !!! tylko ojciec jej córki / mąż zginął w wypadku o którym wspominałem wcześniej . / Jak on wrócił do Polski to i ona razem z nim ale ich dom jest w Niemczech , wymieniła miejscowość ale nie zapamiętałem . Córka tylko czasem przyjeżdża do niej do Wrocławia .     Zapytała czy mam rodzinę w Niemczech .

 Nie bardzo miałem o czym z nią rozmawiać . Dobrze że wkrótce nadjechała Gabi i  z koleżanką  . Teraz miałem trochę czasu na przemyślenie tego co narobiłem .

 

Karina pokazała mi kilka książek i albumów ze zdjęciami śląska  w czasach kiedy jeszcze był niemiecki . Udałem że nic nie wiem , ze niczego się nie domyślam , zacząłem je pobieżnie przerzucać wzrokiem  . Nie było w nich nic o Oleśnie i okolicy  .  O swoja opowieść nie pytałem . Sama zaczęła . Okazało się że przypałacowy park kryje jeszcze coś . O jednej z tych tajemnic słyszałem od miejscowych . Otóż w 1921 roku podczas walk z Powstańcami w pobliżu Lublińca i Praszki , Grafin wyjechała do krewnych w okolicy Świdnicy , chyba do Świebodzic   . W Pałacu pozostał zarządca no i oczywiście ogrodnik plus służba . Mieli pilnować dobytku . W razie zagrożenia przez Polaków – w pobliskim Oleśnie były próby wywołania rewolty – mieli przygotować schowek w lesie i  ukryć w nim co cenniejsze rzeczy Park był zbyt mały i tutaj nie można było przygotować skrytki . Zresztą dookoła kręcili się miejscowi i żołnierze pilnujący torów .  Ostatecznie miejsce na schron wybrał gajowy . Podobno wykopali go razem ze stajennym i dwoma robotnikami z okolic Bremy . Żaden z nich nie wiedział  dokładnie w jakim celu robią bunkier , domyślali się ze szykują go na czas walk z Polakami . Inni tez tak robili . W czasie największego nasilenia walk robotnicy poszli na front i już nigdy do pałacu nie powrócili . Schron już był prawie gotowy . Gajowy pokazał go Zarządcy i też poszedł walczyć . Zarządca przygotował listę rzeczy które zamierzał wywieźć do schowka . Jego też powołano do obrany granicy . Listę przekazał ogrodnikowi , ten miał już 64 lata i nie musiał się obawiać powołania pod broń .  Niestety nie umiał ...czytać Sam zrobił swoją listę . W lesie też pobłądził , wywiózł więcej niż powinien .  Jeździł sam i głównie nocą . Twierdził że wszystko schował w jednym miejscu ale to raczej nie możliwe bo sporo tego było .  Pomiędzy Miejscowością a wsią Borki Małe obecnie jest droga asfaltowa ale wówczas w 1921 roku była to droga gruntowa .  Można zauważyć ze mniej więcej w połowie drogi znajduje się okazała kapliczka . Kapliczkę postawiono na rozwidleniu dróg Miejscowość – Borki Małe z boczną drogą gruntową prowadząca w stronę torów i dalej przez wiadukt do drogi głównej Olesno – Lubliniec .  Prawdopodobnie to w pobliżu tej leśnej drogi stary ogrodnik ukrył rzeczy z pałacu  .  Tak w każdym razie narysował . W pobliżu tej drogi swój schron przygotował gajowy ale ogrodnik go nie odnalazł . Jeździł w nocy , w dzień bał się tam pokazywać żeby kto nie zobaczył .  Kapliczka widniała na jego planie
20:48, peacekeeper
Link Dodaj komentarz »
rozmowa w Berlinie

Myślę że w okolicy są jeszcze tacy którzy pamiętają Grafin . Pamiętają jak leżała w trumnie .

Podobno była w czerni – w czarnej sukience z woalką na twarzy dla zamaskowania rany .

Tak w każdym razie opisała ją jedna z kobiet które składały zeznania w NRF . Inna sprawa że Niemcom zależało na zebraniu informacji o tragedii i bardzo chętnie przyjmowali osoby z Miejscowości .  

 

Na co liczyli ci którzy chcieli pozostać i bronić tej niemieckiej ziemi ? Na opór . Liczyli na opór armii i tych którzy jeszcze pozostali . Bali się Rosjan , bali się powtórki z czasów Powstań Śląskich , ktoś powinien tutaj pozostać i świadczyć o niemieckim pochodzeniu tej ziemi , czyżby liczyli na kolejny plebiscyt ? Propaganda nie powiedziała im wszystkiego, o żadnym nowym plebiscycie nie może być mowy .

Mogli mieć jakieś złudzenia ? Liczyli że zgodnie z obietnicami Goebelsa i Hitlera na niemieckiej ziemi opór wzrośnie , ta ziemia będzie cmentarzem dla czerwonoarmistów .

Rzeczywiście armia stawiała silniejszy opór . Po szybkim , błyskawicznym zajęciu dawnych ziem polskich z chwilą przekroczenia granicy lub zbliżania się do niej Rosjanie zaczęli nosić    

Straty . Silne kontrnatarcie Niemców w okolicy Dobrodzienia , walki pod Pajęcznem , i tutaj niedaleko w okolicy Lublińca , Panek .

O iskierce nadziei świadczy chociażby cmentarz żołnierzy niemieckich w pobliskiej Ciasnej . Walki były zacięte .

 

 

 

 

 

16 sierpnia 2003 roku mam się spotkać z Panią Sylwią W , dziewczynką z dziupli drzewa . Jeżeli będzie chciała rozmawiać po niemiecku to nawet się nie przywitam , odejdę i niczego im nie pokażę ani nie powiem .

 

            Pełne zaskoczenie . Pani S przyjechała , albo raczej to ja przyjechałem a ona tylko dojechała razem z ...córką . Tak , dzisiaj S jest już babcią . Spotkalismy się na niemieckiej ziemi 06.08.2003 roku . Karina przyjechała później . Przez około 30 minut byliśmy sami we troje . Ja , pani S.W i jej córka . Pierwsze słowa Pani S po powitaniu brzmiały – Udało się Tobie – S , mieszka w Polsce od 1992 roku ale słabo zna nasz język . Odpowiedziałem że chciałem tylko żeby to Ona potwierdziła czy to jest to miejsce , drzewa już niestety nie ma , został tylko ten kamienny murek na którym wtedy stała . Nie bardzo wiedziałem co mam mówić i jak się do niej zwracać , Pani Sylwio ? Pani Welthe ? jak się dowiedziałem już nie używa tego nazwiska . Jej córka przyniosła nam kawę i ciasto , usiadła obok i udawała że słucha ale nie zna języka polskiego , do czasu przyjazdu Kariny rozmawialiśmy po polsku .

W zasadzie trudno to nazwać rozmową  , pokazywałem jej zdjęcia z   pałacu i okolicy . Już na wstępie powiedziała że nic nie pamięta i niczego nie poznaje . Długo wpatrywała się w zdjęcie na którym jest murek . Ten na którym stała w sierpniu 1944 roku . Mam kilka fotek tego miejsca , każda z innej strony . Zdjęcie pałacu pokazała córce i cos jej tam tłumaczyła po niemiecku . Zapytała czy może je sobie zabrać , odpowiedziałem że wszystkie zdjęcia są dla niej . Podziękowała i schowała do torebki , na stoliku zostało tylko to z murkiem , jej córka przyniosła to z drzewem i murkiem  .  Po chwili wyjęła jeszcze  kilka innych zdjęć , każde z dużym drzewem i dziuplą . Każde z innego miejsca , na odwrocie były nazwy które nic mi nie mówiły , niemieckie nazwy miejscowości . Murek był tylko na moim zdjęciu ale drzewa na nim nie było . Pani S zapytała jak tam teraz jest . Krótko opowiedziałem ale nie wiem czy coś z tego zrozumiała . Teraz troszeczkę się wygadała , powiedziała że nic nie pamięta a pytała o szczegóły takie jak basen , fontanna i chyba szklarnię – niestety zostały po nich tylko fundamenty a po fontannie nie ma śladu . Teraz ona pokazała mi zdjęcia pałacu z lat trzydziestych XX wieku . Widać spore różnice , po wojnie obiekt był przebudowywany  i adaptowany do obecnych nowych zadań . Zapytałem ją czy naprawdę wcześniej nie wiedziała gdzie znajduje się to miejsce . Uśmiechnęła się , odpowiedziała że skoro szukała i zapłaciła za poszukiwania to znaczy że nie wiedziała gdzie to jest . Zapytała czy dostałem pieniądze , potwierdziłem że tak .

20:47, peacekeeper
Link Dodaj komentarz »
co by było gdyby

Opcja c) jest moją prywatną wersją w którą sam nie wierzę ale jest taka możliwość , w żadnych materiałach nie ma oficjalnego opisu jak wyglądały zwłoki . Z nieoficjalnych wiadomo jednak ze Grafin miała ranę na twarzy a jej syn na szyi . Czyżby strzał z dostawki ? a może jednak samobójstwo matki i syna . Tamci czworo brali udział w wywiezieniu zwłok . ktoś ich zauważył i pomyślał że to oni zrobili . Zastrzelił czwórkę , zabrał sanie i ...zwalił winę na Rosjan . Jednak uważam że Niemcy nie są zdolni do takich poświęceń . Zwłaszcza członkowie Wafen SS. Syn mógł zastrzelić matkę  która np. nie chciała uciekać . Kiedy zobaczył i pojął co zrobił sam sobie odebrał życie .

Z upłynnieniem koni i sanek nie było żadnego problemu , inni też uciekali a nie wszyscy mieli czym .  Nie , Niemiec , SS man mógł zastrzelić matkę ale  sam raczej się nie zastrzelił to dla Niemieckiego oficera zbyt bohaterskie .

 

W jednym z archiwów przechowywanych przez ziomkostwo z tego terenu jest jeszcze inna , kolejna wersja kreująca Grafin na prawdziwa bohaterkę tej ziemi .

W chwili wtargnięcia Rosyjskich żołnierzy do pałacu siedziała na krześle przy łóżku rannego syna . Kiedy żołnierz otworzył drzwi wstała i powiedziała „ jestem Grafin Hildegarda von D , to jest mój dom , jeżeli chcecie mi go zabrać musicie mnie zastrzelić „ i w tej chwili żołnierz strzelił .

To by tłumaczyło ranę na twarzy ale syn przecież leżał w łóżku . No i  w jaki sposób przezyła osoba która to słyszała i widziała . Chyba że była , był , razem z napastnikami .

 

 

   

a)      Nie chodziło o kobiety , o ich złoto czy biżuterię ale o ...syna Grafin , oficera SS , chyba w tym czasie już nie chodził w mundurze ale tutaj go znali , uciekał z frontu , nie został jak miejscowi mężczyźni / starcy i dzieci / żeby walczyć z okupantem

 

Być może , a raczej na pewno tajemnicę ostatnich dni , godzin życia lokatorów pałacu znają , znały mieszkanki klasztoru we Wsi B . Dlaczego zostały ? dlaczego nie uciekły ? ich zakaz wyjazdu nie dotyczył , leczyły i opiekowały się żołnierzami rannymi podczas walki . Może miały tutaj jeszcze coś do zrobienia . To że po wojnie opiekowały się osobami kalekimi i chorymi , opuszczonymi , wydaje się sprawą  normalną . Prowadziły jedyną taką placówkę w której z pensjonariuszami rozmawiano ...w języku niemieckim . Nowe władze jeszcze długo obserwowały i starały się infiltrować tą Niemiecką enklawę . Z czasem , z biegiem lat przeszło im to . Zwłaszcza kiedy do klasztoru zaczęły docierać paczki z Czerwonego Krzyża a siostrzyczki pomagały wszystkim ale głównie samotnym i schorowanym rodakom .

Głównie dlatego pozostały .

Jak już wspomniałem z rozmowy telefonicznej z osobami z Niemiec dowiedziałem się iż zaraz po Świętach Bożego Narodzenia w 1944 roku wyjechało do klasztoru 4-6 osób . Wcześniej zawieziono tam dary i datki , jak zwykle zresztą . Czy tylko dary ? żywność i ubrania ?
20:45, peacekeeper
Link Dodaj komentarz »
mogiła w lesie

Pewne jest że :

-         osoby posądzone o zamordowanie Grafin von D , jej syna i służących nigdy nie ubiegały się o zgodę na wyjazd do RFN , ich rodziny również .

-         niektóre z tych osób , i członkowie ich rodzin w późniejszym okresie bardzo ściśle współpracowały z nowymi gospodarzami tej ziemi . Ktoś / oczywiście znam nazwisko ale chyba inni też je znają / został nauczycielem , obecnie jest na emeryturze , jako chłopiec był sądzony za rozkopywanie grobu w lesie , ktoś pracował w powiecie , inny w milicji albo w administracji czy PGR-ze

Są jednak i tacy którzy nic nie robili tylko ...pamiętali . Dzisiaj na cmentarzu w Miejscowości można zobaczyć symboliczny nagrobek Poległym w II wojnie światowej , napis w języku polskim – taki maleńki i zastawiony roślinami oraz znacznie większy w języku niemieckim o tej samej treści . Teraz to tutaj wspomina się miejscową Grafin .

To tutaj przeniesiono ziemię z mogiły w lesie .

 

To był poważny błąd komunistów . Skoro chcieli wyjeżdżać powinno się ich wypuścić jeszcze nawet dać darmowy bilet na drogę . za ten poważny błąd zapłacą kolejne pokolenia Polaków mieszkających na tej ziemi . Pierwszą oznaką jest chociażby ten symboliczny nagrobek na miejscowym cmentarzu . Podwójne napisy .

Ciekawe jest jednak to że o to wszystko nie zabiegają Ci którzy widzieli i pamiętają tamte czasy lecz zazwyczaj ich ...wnuki , urodzone w Polsce , wyuczone za polskie pieniądze .

 

W latach 50 miejscowe władze zrobiły coś na wzór ekshumacji 

Zwłok z mogiły w lesie . Znane są nazwiska osób biorących udział w tej dziwnej ceremonii

Grób rozkopano zanim przyjechała ekipa z powiatu , zwłoki wyciągnięto i ułożono na ziemi , na ziemi o która tak walczyła rodzina von D .  Od razu dodam że w ekshumacji wzięli udział ...niektórzy wymienieni w donosie .   Podobno przeprowadzono ją na życzenie , na wniosek prokuratury niemieckiej , trwały poszukiwania rodzin , czy rodziny , połączono to z wnioskiem prokuratury polskiej szukającej tej Polki która rzekomo zginęła podczas napadu .

Z tego co usłyszałem od miejscowych ta Polka jeszcze długo była czasem jedynym pretekstem , powodem , do odrzucenia podania o wyjazd do Reichu . Wystarczyło stwierdzenie że „ pan , pani przecież może coś wiedzieć w tej sprawie .

Może wymyślili ją sami Niemcy żeby rozwiązać swój problem i dowiedzieć się w jaki sposób zginęła Graffin von Dhorn ?

 

„ szczątki 10 osób i szkielety 2 psów „

 

brak żadnych wyjaśnień i dokładniejszego opisu

 

dlaczego 10 ? a no teraz wiem , do sześciorga uciekinierów trzeba dodać szczątki 4 kamratów brata Grafin . A więc jednak . Grafin pochowano , a raczej zakopano w jej własnym parku , w mogile razem z bojówkarzami z korpusu ochotniczego .

 

Oficjalnie wymienia się trzy powody dla których miejscowi zastrzelili Grafin i jej towarzyszy ucieczki

a)      najważniejszy  - obowiązywał zakaz opuszczania swoich domów i wsi , do pustych domów mogliby się wprowadzić Polacy , miejscowi bojówkarze skrzętnie go przestrzegali i siłą zmuszali do tego innych , w chwili zajęcia wsi i okolicy przez oddziały radzieckie wsie były normalnie zamieszkane przez miejscowych , mało kto uciekał , tylko nieliczni to przeżyli , częściej ginęli z rąk swoich , Rosjanie gnali na zachód , ci co rozstrzeliwali i palili przyszli znacznie później , po tych co atakowali

b)      Grafin spodziewała się że jeszcze tu wróci , sporo sprzętu rozdała na przechowanie miejscowym , jedni dostali więcej inni mniej , zależy od stopnia zaufania jakim dzieliła osoby którym dała sprzęt na przechowanie , gdyby tak Grafin ani nikt z pałacu nie wrócił to ...nie trzeba by było niczego oddawać , winę można by zrzucić na ..Rosjan  , przecież  są do tego zdolni , jest wojna  .  Z tą samą opcją wiąże się znacznie dalej idący wątek ze Grafin nie wszystko rozdała i najcenniejsze , najdroższe rzeczy , złoto , biżuterię zabrała ze sobą , w drogę . Ktoś się przyczaił i ...teraz jest bogaty . Tutaj jednak z moich obserwacji i przemyśleń wynika pewna niejasność , może się mylę , oby . Pewne osoby na które zrobiono donos , posądzane o dokonanie zbrodni były widziane podczas nieszczęsnej dziwnej ekshumacji , dlaczego ? czyżby się czegoś obawiały ? bo skoro to oni uśmiercili Grafin to na pewno zabrali wszystko co chcieli albo co było do zabrania .  A co z saniami ? nikt nic o nich nie wspomina , no tak ruscy zabrali .

 

 

c)      A może ...samobójstwo ? nie , 6 osób nie popełniło samobójstwa tym bardziej że jedna z nich podobno była Polką . Nie musiała nawet uciekać , chyba że przed Rosjanami , była kobietą , mogła się schować

 

20:44, peacekeeper
Link Dodaj komentarz »
śledztwo sie komplikuje

Na cmentarzu znalazłem tez nagrobek seniorki rodu Welthe oraz jednej osoby na którą złożono donos w sprawie zamordowania Grafin , jego syn podobno jeszcze mieszka w Miejscowości .  Z zeznań jednej z Polek która widziała ciała leżące na śniegu wynika że nie było przy nich żadnych kufrów ani walizek – ciekawe czy zaginęły w czasie napadu czy ...cała szóstka zginęła w innym miejscu – to już moja własna teoria .

Znając topografię terenu raczej nie uciekałbym w tamtą stronę , zwłaszcza że w okolicy już nie było regularnych wojsk niemieckich , i można się było liczyć z możliwością napotkania patroli sowieckich , wręcz ataku samolotów . Można też było napotkać własne rozbite oddziały a wówczas syn , oficer SS musiałby się nieźle tłumaczyć  co robi i dlaczego nie jest w jednostce .  

 

 

Wersja nr 3 

 

Ta wersja jest bardzo kontrowersyjna i ... bardzo wygodna  dla wszystkich stron .

Grafina zginęła z rąk a właściwie od kul  wystrzelonych przez ...samych Niemców 

mieszkańców miejscowości  !!!

Trzecia wersja wydaje się najbardziej wiarygodna i najbardziej prawdopodobna .

 

Po wojnie ta wersja była rozpowszechniana przez miejscowych , nie obalali jej też przyjezdni , Polacy . Niektórzy wracali na ...swoje , na ziemie którą uprawiali . Inni zajęli opuszczone gospodarstwa po Niemcach . do żadnych ekscesów raczej nie dochodziło . Niemcy czekali na powrót swoich a Polacy na ...wyjazd Niemców . Tak wspólnie dożyli do lat 70 kiedy to jedni i drudzy bardzo chętnie wyjeżdżali do RFN .  Czasem , taką wyprawę ułatwiał jednym i drugim ...ślub pomiędzy miejscowymi a przybyszami . Jak widać na miejscowym cmentarzu ani jedni ani drudzy nie doczekali się . Wszyscy spoczęli w jednej ziemi obok kościoła .

Wersja jakoby uciekających saniami lokatorów pałacu zastrzelili rosyjscy zwiadowcy została obalona zeznaniami miejscowych jakie kilku mieszkańców złożyło jeszcze zimą 1945 roku , w lutym i marcu u ...niemieckiego starosty Olesna . Te zeznania są w archiwach Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich , w Opolu .  Dlaczego ? znowu przez Polaków . Jedną z ofiar była podobno Polka zatrudniona w pałacu . To raczej dziwne żeby Grafin ratowała Polki , żeby w 1945 roku w pałacu była jeszcze jakaś Polka , przecież właścicielka bardzo się bała Polaków .

Polkę wymyślono zapewne po to żeby zająć się tą sprawą i wykorzystać przeciwko  miejscowym .

 

Moi niemieccy znajomi poinformowali mnie że w latach 50 te zeznania dotarły do NRF Wówczas uznano je za spreparowane , wiadomo dlaczego tak postąpiono

Później takie same informacje przekazali wyjeżdżający z Miejscowości do NRF .

Tam też prowadzono postępowanie wyjaśniające .

 

Polskie organa ścigania przesłuchały osoby znane z donosu . Jednakże w latach 45-56 nikt normalny nie wszczynał by postępowania przeciwko zabójcy czy zabójcom oficera SS w czasie wojny  nawet jeżeli razem z nim zginęła jego nienawidząca Polaków matka i ich służący . Inaczej gdyby razem z nimi zginął jakiś Polak albo Polka . wtedy można by coś robić . No a gdyby taką sprawę można wykorzystać przeciwko miejscowym , masowo wyjeżdżającym , uciekającym , do Niemiec ?

Pierwsze zeznanie , złożone przez Niemców przed Niemcem

Pochodzi z 1945 roku . Takie samo jest w archiwum Policji Kryminalnej w Duesseldorfie  oraz w archiwach ziomkostw .
20:42, peacekeeper
Link Dodaj komentarz »
UB prowadzi sledztwo

Wersja nr 1 , oficjalna

Grafina i jej pięcioro towarzyszy ucieczki zostali zgładzeni przez zwiadowców czerwonej armii

 

Jest to prawdopodobne ale wykluczają ją informacje podane w opisie wersji 3 .

Dookoła pałacu były bezdroża i las . Rosjanie mogli rozpoznawać tory kolejowe w kierunku Kluczborka , mogli obserwować pałac . Mogli próbować zatrzymać wyjeżdżające z niego sanie . Wszak wg tej wersji uciekinierów zastrzelono w lesie , wcześniej w przedłużeniu pałacowego parku . Ciągle jednak jeszcze w obrębie wsi . zwiadowcy zapewne poczekali by aż sanie odjadą dalej . Z tej odległości odgłosy wystrzałów musieli by usłyszeć ewentualni pozostali w pałacu żołnierze czy inni lokatorzy . W linii prostej ok. 350 m .  Zwiadowcy w tym czasie mieliby duże problemy żeby się dostać w to miejsce . Topografia . Jestem pewny że pilnowali by raczej drogi głównej a nie tej , bocznej i leśnej , wątpię czy w ogóle była na tyle przejezdna   żeby po niej jechać saniami , prowadziła prosto do lasu . W okolicy już nie było wojsk niemieckich .

Zwiadowcy na pewno najpierw by z łatwością schwytali uciekinierów , las , wtedy to był park wąska droga , ale jeszcze raz stawiam pytanie co oni by tam robili ? Jeżeli byli już tak blisko to musieli wiedzieć że w pałacu nie ma niemieckiego wojska . 

 

Wersja nr 2

Uciekającą Grafine zamordowali przymusowi robotnicy pracujący w jej majątku .

 

Robotników jako takich już nie było , zostali ewakuowani lub zabrało ich wojsko do budowy umocnień

Nie sądzę żeby na kilka dni , godzin , przed wyzwoleniem ryzykowali taki atak , dekonspirację . To były tereny niemieckie , tutaj nie mogli liczyć na pomoc okolicznych mieszkańców . Ci już nie raz udowodnili do czego są zdolni podczas obławy i poszukiwań

W odległości 3-4 km od Miejscowości we wsi o nazwie WYSOKA znajduje się pomnik 11 rozstrzelanych . Widać go i dzisiaj w postaci 11 kamiennych słupów

Znana była w okolicy tragedia jaka rozegrała się w niedalekim Pawonkowie ,65 letni już

Roch Kurpierz             / może to jest obecne nazwisko Kurpet ? /

z wraz z dwoma innymi niemieckimi antyfaszystami Jesophem Giefferem i Rudolfem Gypnerem   28 listopada 1944 roku zostali otoczeni przez hitlerowców w młynie i spaleni.

Robotników przymusowych nie było ale w Miejscowości były osoby z Polski , mówiące po polsku . Te które mi wskazano już nie żyją ale z napisów na cmentarnych pomnikach wynika że jeszcze kilka lat temu żyły .

Jedna z Polek przesłuchiwana w 1947 roku jako świadek w związku z incydentem na kolei

Opowiedziała jak po śmierci wyglądała Grafin von D i jej syn – taką samą wersje podawano w NRF , kilka lat później , nie sądzę żeby tamci mieli wgląd w akta UB.Wynika z tego że wersja musiała być dosyć rozpowszechniona albo ....

Przesłuchujący ją UBek oczekiwał jednak innych bardziej poważnych zeznań i zarzutów w świetle których mógłby dorwać szkopa . Nie wiem jak się skończyła sprawa z incydentem ale opowieści Pani Kiełbus , wtedy chyba jeszcze panny nie potraktowano poważnie , do Miejscowości przyjechała wraz z przyszłym mężem dopiero w marcu 1945 roku , już po tragicznych wypadkach , jeszcze długo przed ekshumacja . Mogła słyszeć ją od ...seniorki rodu Welthe . Później tą samą wersję podała w latach 50 . Wtedy Państwo Kiełbusowie mieszkali w jednym bloku , w jednym korytarzu z Rodziną Welthe . Jak się później okazało to starsza Pni Welthe szykowała i ubierała Grafin von Dhorn do trumny . Państwo Kiełbusowie obecnie już nie żyją , ich nagrobek znalazłem na miejscowym cmentarzu .

 

20:39, peacekeeper
Link Dodaj komentarz »
śmierć w lesie

Maszyny , urządzenia z majątku rozprowadzono do gospodarstw we wsi . Na przechowanie . Kiedy to wszystko ucichnie za 2-3 miesiące znowu trzeba będzie orać i siać .  Duży wpływ na ten dobry nastrój miał wypity tego dnia , tej nocy alkohol . W pałacu  gościli oficerowie 

Nadzorujący budowę umocnień na dawnej granicy polsko-niemieckiej , na Liswarcie . Znowu było tak jak dawniej , jak w 1914 , 1919-21 i całkiem niedawno w 1939 . Przerwy pomiędzy wizytami sztabowców stawały się coraz krótsze . Nigdy nic dobrego z nich nie wychodziło zwłaszcza dla tych w Berlinie ,  rangi , stopnie wizytatorów były niższe , zaczynało się od generałów – w 1914 , w 1939 a na końcu przyjeżdżali co najwyżej podpułkownicy jak w 1944/45 .  W pałacu już prawie nie było uciekinierów z Niemiec , teraz ich miejsce , ale nie po nich , zajęli uciekinierzy ze wschodu . Oni zostali zakwaterowani w budynkach gospodarczych .

 

Jest pewne że przed Świętami Bożego Narodzenia w 1944 roku do pobliskiego klasztoru w Borkach wywieziono jak zwykle prowiant , tylko tym razem było go znacznie więcej . Zaraz po świętach w klasztorze ulokowano 4-6 osób , byli to chorzy , niezdolni do wyjazdu w głąb Niemiec . Jedną z tych osób była Johana Walek / albo Joanna ?/– takie później nosiła nazwisko , żyła w klasztorze jeszcze w latach 50 . Wówczas w grudniu 1944 musiała być bardzo młoda , prawie dziecko . W latach 50 kiedy klasztor zaczął pełnić rolę placówki opiekuńczej dla starych Niemców którzy pozostali na tej ziemi, niektóre siostry zakonne zrzuciły habity i pracowały jako osoby świeckie , później kilka z nich wyszło za mąż i wyjechały do RFN . Znane są fakty odprawiania nabożeństw w języku niemieckim jeszcze w latach 70 ubiegłego wieku . Nabożeństwa po niemiecku były odprawiane zawsze podczas pogrzebów czy to sióstr z klasztoru czy to pensjonariuszy domu opieki , nazwanego za czasów PRL-u Domem Starców , placówka funkcjonuje do dzisiaj .

W czasie wojny był tam lazaret dla żołnierzy niemieckich . 

 

20:38, peacekeeper
Link Dodaj komentarz »
wszystko co wysoko lata zawsze spada na ziemię / pod ziemię /

To miejsce jest bardzo blisko miejsca w którym w styczniu 1945 roku zakopano

Grafine i jej służących .

 

 

Z pomocą moich przyjaciół z Niemiec udało mi się ustalić że okoliczności śmierci Grafin

Hildegardy von D wcale nie są takie jasne i nie można jednoznacznie stwierdzić z czyjej ręki zginęła ta zatwardziała niemiecka szowinistka

Jedno jest pewne że teraz i ona leży w tej ziemi która tak kochała i dla której wydała na śmierć przynajmniej kilka osób . Chociaż sama nikogo nie zabiła to z pewnością przyczyniła się do śmierci przynajmniej kilku osób .

 

Jeszcze jesienią 1944 syn Grafin kazał pozdejmować tabliczki z nazwiskami i napisami jakie umieszczono na mogile żołnierzy Korpusu Ochotniczego walczącego z Powstańcami . Nie wiadomo co się stało z tymi tabliczkami . On nie chciał żeby dostały się w łapy Polaków .Wiedział co jego koledzy z SS zrobili by z rodzinami takich zmarłych .

 

Grafin Hidegarda von D była jedną z tych Niemek które jeszcze w styczniu 1945 roku wierzyły w Hitlera i jego szaleńcze idee , w jego zwycięstwo . Tutejsi Niemcy myśleli podobnie . Propaganda zrobiła swoje . Przypuszczam że oni raczej spodziewali się kolejnego Powstania niż przymusowego wyjazdu do Niemiec > podobno jeszcze podczas skromnego szampana w Sylwestrową noc 1944/1945 Grafina głośno wypowiadała się na temat powojennego porządku jaki tutaj zaprowadzi . Nie będzie miejsca dla Polaków w jej majątku , oni zawsze tylko wszystko psują i niszczą .  Cóż za prorocze słowa , sprawdziły się co do joty , pałac obrabowano i zniszczono , park i majątek zdewastowano , alejki zarosły zielskiem .

Powszechne było stwierdzenie że Nawet jak Hitler przegra to granice i tak pozostaną tak jak po wojnie światowej . Niemcy będą musieli opuścić ziemie które skolonizowali podczas wojny   , to znaczy na wschód od Liswarty , ale granica dalej będzie na rzece bo granice pomiędzy Niemcami a Polakami zawsze były i będą , Niemcy stoją wyżej . Najwyżej tylko chwilowo ich ziemie zajęte zostaną przez Rosjan ale później wszystko wróci do normy i będzie tak jak dawniej . Tylko Polaków już nikt nie zatrudni . Jak się później okaże oni naprawdę tak myśleli . Na czas przejścia frontu trzeba ukryć , pochować i co się da tak żeby nie wpadło w łapy żołnierzy albo nie zostało zniszczone podczas walk . Syn Grafin , oficer SS wiedział znacznie więcej ale nie chciał psuć świątecznego nastroju . Tej nocy wszyscy pili za zwycięstwo . Pierwsze próby wywiezienia rzeczy z majątku podjęto już w sierpniu 1944 roku kiedy to Rosjanie przekroczyli Wisłę . Wywieziono bibliotekę , cenniejsze meble , maszyny dostali na przechowanie gospodarze . Wiadomo , na czas przejścia frontu , później i tak tutaj będą Niemcy , Rzeczy wrócą do pałacu . Dużo starej i niepotrzebnej odzieży dostali robotnicy przymusowi . Pochowano żywność – jeden ze schowków z żywnością odnaleziono w latach 70 podczas remontu pałacu  . Schowek znajdował się w miejscu gdzie miała przebiegać rura wodociągowa
20:36, peacekeeper
Link Dodaj komentarz »
czasy terroru

W pałacu kwaterowali niemieccy dowódcy jednostek szykujących się do ataku na Rosję  latem 1914 roku , kwaterował sztab korpusu ochotniczego walczącego z Polakami pod Lublińcem , Olesnem i Praszką . Podobnie było i latem 1939 roku . Do granicy jest stąd 20 kilometrów . Grafin widziała pociągi  wiozące sprzęt i żołnierzy szykujących się do ataku na Rosje i Stalina . Widziała także i te inne pociągi wiozące żydów do komór gazowych Oświęcimia . Miejscowość leży przy głównym torze z Wrocławia na niemiecki Śląsk , i dalej do Oświęcimia . Znany jest przynajmniej jeden przypadek kiedy to w lesie przylegającym do pałacowego parku złapano uciekinierów z transportu . Grafin osobiście brała udział w odstawianiu ich do siedziby Gestapo w Oleśnie . Przy okazji jak wspominała poszła na cmentarz wojenny pomodlić się za dusze niemieckich żołnierzy  walczących w I wojnie światowej i później z Powstańcami .

 

Cmentarz zachował się do dzisiaj , jest pięknie utrzymany i zadbany . Teraz leżą obok siebie razem Powstańcy Śląscy i ich niedawni kamraci z frontów I wojny światowej a w latach 1919-1921 przeciwnicy w walce o Polskę na tych ziemiach , żołnierze korpusów ochotniczych . Jest tam też grób oficera o nazwisku von Dhorn . Jest tam też mogiła brata Grafin Hildegardy von D , zapewno to dla niego zaprowadziła tych Żydów na Gestapo .W tych czasach w majątku ponownie zaroiło się od robotników z polski , tearaz już byłej polski . Sytuacja się jednak zmieniła , teraz ona odbiera sobie to co wcześniej  musiała im dać

Na tym samym cmentarzu pochowano 20 polskich uczestników Powstania . Później , już w 1939 roku pochowano jeszcze 3 lotników z zestrzelonego w okolicy P-23 Karaś i 2 żołnierzy z piechoty , rannych przywieziono 1 września do miejscowego szpitala prosto z pola walki pod Woźnikami . Dzisiaj jest tam pomnik .

Gdzieś tak w połowie 1943 roku Grafin zaczęła zmieniać swoje podejście do nich . Zaczęła się ich ...obawiać , najpierw obawiać a później po prostu bać . Na skutki nie trzeba było zbyt długo czekać . Skargi i donosy spowodowały że kilku przymusowych robotników wywieziono w nieznanym kierunku , kilku zabrano do więzienia ale najgorsze stało się podczas omłotów we wrześniu 1943 roku  . Jedna z maszyn do omłotów zapaliła się . podczas akcji gaszenia pożaru razem z maszyną spalili się dwaj robotnicy . trzech innych posądzono o sabotaż , zostali zabrani na Gestapo . Po kilku dniach wrócił tylko jeden , pozostali dwaj nie wytrzymali śledztwa . Podobno w obawie przed zemstą Grafin kazała go zamordować . Ciało robotnika znaleziono w pobliżu nasypu kolejowego . Pochowano go na skraju lasu za parkiem jadąc od pałacu w stronę Olesna , podobno jeszcze na początku lat 80 mogiła była znana i dobrze widoczna , obecnie nie próbowałem jej odnaleźć chociaż  chyba wiem gdzie powinna się znajdować .
20:34, peacekeeper
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6