Blog > Komentarze do wpisu
tragedia w górach
Do 1968 roku Biały Jar był w całości dostępny dla turystów. Obecnie pewna część jest zamknięta dla zwiedzających. Zakaz związany jest z pewnym tragicznym wydarzeniem z 20.Marca 1968 roku. W lawinie śnieznej, jaka wówczas zeszła do Białego Jaru zginęło 19 osób należących do dwóch grup młodzieżowych. Rano 20.03.1968 Roku wyruszyły one ze schroniska SZMP „ORLINEK „ w Karpaczu do Białego Jaru oficjalnie w celu turystycznym, ale w rzeczywistości „ młodzieżowcy „ poszukiwali „ Gustawa „ i „ Heinricha „. Wśród ofiar lawiny było 13 lub 14 Rosjan, 4 obywateli NRD oraz jeden lub 2 obywateli PRL. O zdarzeniu pisały Nowiny Jeleniogórskie. W notatce z 28 marca w gazecie napisano, że w lawinie zginęło 14 Rosjan, jeden obywatel NRD oraz pilot wycieczki Polak z Warszawy. W kolejnej notatce która miała się ukazać 4 kwietnia ale z pewnych względów ukazała się dopiero 11 kwietnia Czyli 2 tygodnie po pierwszej, lista ofiar została trochę zmieniona. Umieszczono na niej 13 obywateli ZSRR 4 obywateli NRD / trzech niby miało iść przodem i nic nie wiedzieli o wycieczce / do polskiego pilota Stefana Werediuka urodzonego w Warszawie w 1941 roku, dołącza natomiast jeszcze jeden Polak BOLESŁAW KOROLEWSKI urodzony w Warszawie w 1913 roku. Nie bardzo wiem skąd ta pewność w sprawie Niemców, przecież wszyscy? Zginęli to skąd wiadomo, że ci z przodu nic nie wiedzieli o tym z tyłu? Kolejna sprawa to trochę znam tamtejsze realia. Kilkanaście lat później służyłem w tamtejszym batalionie WOP „ Śnieżka „ z Sudeckiej Brygady WOP . Wiem ze w tamtych czasach nie było możliwe takie samodzielne – samowolne poruszanie się nawet „ turystów z bratnich krajów „ w tamtym rejonie . Sam próbowałem takich eskapad znałem teren, pracowałem w WOP i rzadko udawało mi się naprawdę samodzielnie połazić po okolicach Czarnego Stawu. Nazwiska tragicznie zmarłych obywateli NRD: Hein Grunert Eugen Neubauer Karl Holler Ingeborg Ringel ! Ingeborg Ringel Raczej trudno określić, jakiej płci jest ta osoba. Dopiero po konsultacji dochodzimy do wniosku ze to raczej imię żeńskie. I tak też było. Czyli teoretycznie odpada pogląd ze to syn SS – mana. Gazeta nie podawała płci ofiar zwłaszcza cudzoziemskich. Jednak bezpośrednio zainteresowani dobrze wiedzieli, że TEN Ringel to...Kobieta. Dlaczego więc powtarzali błędy? Może i oni wpadli we własne sidła. Sprawa była tak tajna, że nawet „ swoi „ nie wszystko wiedzieli. Czy naprawdę doszło do pomyłki? Znowu są dwa rozwiązania, zamiast syna mogła być córka albo... Synowa. To w zasadzie rozwiązuje problem, jaki widzi znany poszukiwacz skarbów Pan Włodzimierz Antkowiak. 26 letnia kobieta mogła być żoną syna SS – mana. To by jednak oznaczało, że zainteresowany...Przeżył. Ale problem tkwi gdzie indziej jak się okazało z pięć osób zostało uratowanych. Niestety utajniono, z której byli grupy. Zastanówmy się i sami wyciągnijmy wnioski dotyczące możliwości, że 26 letnia Niemka poszła w góry sama z grupa 15 mężczyzn. Wiemy, że była jeszcze jedna grupa 3 osobowa, która jednak została zasypana przez lawinę. Komunikat o uratowaniu 5 osób potwierdza ze istniała kolejna grupa albo... Trzy osobowa grupa była grupa 8 osobową. To mogli być zwiadowcy, którzy mieli mapy i sprzęt pozwalający odnaleźć i zlokalizować w terenie poszukiwany obiekt. Oznaczałoby to ze grupa niemiecka / NRD – oska / była liczniejsza, kobieta nie poszła ze zwiadowcami tylko z grupa główną. A może wszystko było jak opisano wcześniej. 16 + 3 A pozostali już czekali na miejscu? O takiej ewentualności może świadczyć pośpiech, w jakim poruszała się grupa radziecka Dziwne jest zachowanie polskich służb ratowniczych. Początkowo wydano dyspozycje do rozpoczęcia akcji ratunkowej, ale po kilkudziesięciu minutach akcję odwołano. To prawda, że warstwa śniegu była bardzo gruba, ale pod śniegiem przecież mógł ktoś ocaleć. Większość ciał odnaleziono dopiero po stopnieniu śniegów. Jednak szlak w dalszym ciągu był zamknięty. Czego jeszcze szukano?. Albo może, co chciano ukryć? Może lawina odkryła ukryte tam tajemnice III Rzeszy. Może władze potrzebowały bardzo dużo czasu żeby je zbadać i...Przejąć? Nazwisko Korolewski jest bardzo podobne zwłaszcza w wymowie do nazwiska radzieckiego komisarza, który jako pierwszy z urzędu poszukiwał Bursztynowej Komnaty. Tyle ze radziecki komisarz to KROLEWSKI. Komisarz zajmował się poszukiwaniami w latach 1949-61. Otóż jakiś czas po wojnie do władz radzieckich za pośrednictwem „ Free Welt „ / była taka gazeta w NRD / zgłosił się młody Niemiec zamieszkały w Elsterbergu. Sprawa była o tyle ciekawa ze był on synem SS obersturmbannfuhrera specjalisty od ukrywania cennych przedmiotów i magazynów broni na terenach zajmowanych przez Armię Czerwoną. Ojciec tego młodego Niemca w ostatnich miesiącach wojny na pokładzie okrętu podwodnego przybył do Królewca i przed zdobyciem miasta przez Rosjan ukrył wiele cennych przedmiotów w tym przypuszcza się ze i Bursztynowa Komnatę. Syn owego SS – mana w 1948 roku odnalazł w piwnicy rodzinnego domu część notatek ojca / w rzeczywistości było trochę inaczej – młody Niemiec wraz z rodzina wprowadził się do pustego domu, w którym podczas wojny mieszkał oficer SS / Były to kopie poleceń, rozkazów oraz dziennik, w którym SS – man zapisywał swoją działalność w ostatnim okresie wojny. Z zapisków wynikało, że Niemiec jednak cos ukrył w Królewcu lub w jego okolicy. Ze względu, na SS – mańską przeszłość ojca / podobno zaginął w 1947 roku / gazeta, która poprzednio nagłośniła sprawę / zapewne celowo, bo jakoś trudno sobie wyobrazić żeby nie była pod kontrolą okupantów / nie chcąc narażać informatora nadała mu pseudonim Rudolf Ringel , ojca zaś nazwano Georgiem Ringlem. Rosjanie potraktowali informacje poważnie. Niemca zaproszono? / Okupanci nikogo nie musza zapraszać, zwłaszcza, jeżeli maja NKWD / do Kaliningradu czy raczej Królewca czy Konigsbergu, bo tak się to miasta nazywało za Niemców. W czasie działań wojennych miasta zostało bardzo zniszczone, kolejnych zniszczeń i celowej dewastacji dokonano po wojnie, splantowano nawet stary zamek krzyżacki – widziałem to miejsce w 2003 roku. W związku z takim wielkimi zmianami młody Singel nie potrafił zlokalizować schowka, o którym zapewne powiedział mu ojciec lub tajemniczy znajomy, który za cenę ocalenia życia chciał wydąć skarb okupantom. Poszukiwaniami Bursztynowej Komnaty i innych ukrytych przez Niemców skarbów zajmowali się także Polacy Od samego początku istnienia zajmowała się tym komórka, UB a później SB. Mój znajomy twierdzi ze bywało, iż poszukiwacze skarbów dostawali znacznie więcej sprzętu i środków niż komórki zajmujące się zwalczaniem opozycji czy wrogów ustroju. Kiedyś powiedział ze gdyby SB bardziej zajmowała się zwalczaniem opozycji niż szukaniem skarbów to na pewno dalej realizowalibyśmy kolejny plan 5- letni. Nie jest tajemnica, że często takimi grupami poszukiwaczy dowodzili najwyżsi zwierzchnicy z Warszawy. Np. znany mi przypadek z okolic Wałbrzycha, kiedy to ekipa penetrująca teren natrafiła na tajemnicze wejście do sztolni. Powiadomili Górę. Po kilku godzinach przysłano telex z Warszawy podpisany przez znanego ministra pochodzącego ze śląska żeby prace natychmiast...Zakończyć, bo są zbyt niebezpieczne. Poszukiwacze byli zaskoczeni, bo nikt nie wykonał żadnych ekspertyz ani nawet nie zapoznał się z sytuacja na miejscu. Jak ustalono krewny, bardzo bliski krewny ministra, który podjął taka decyzję, wiernie służył w Wermachcie?.
poniedziałek, 11 lipca 2005, peacekeeper

Polecane wpisy

  • Ja nie wierzę

    Powiedziałem ze ja nie wierzę że ten śmigłowiec miał kogoś zabrać , oni wysłali go żeby szukać tych którzy wywołali tą lawinę . Mogą o tym świadczyć chociażby ś

  • Kto sieje zamęt sam może zabłądzić

    Kiedy weszliśmy na szczyt S powiedział – to tutaj, to musiało być tutaj, wiesz ze tutaj był Hitler?. Zdziwiła mnie ta jego nagła fascynacja osoba wodza II

  • Przebudzenie upiora

    Najprawdopodobniej został odnaleziony przez ich służby . Doszło do rozmowy , nawet przesłuchania . Kloze był obserwowany przez cały czas , dzień i noc , nie tyl