Blog > Komentarze do wpisu
bystre oczy Sfinksa
Teorie „spiskową „ o spotkaniu dwóch grup kontrwywiadowczych może potwierdzać nagłe odwołanie wysłanego z lotniska we Wrocławiu samolotu sanitarnego. Pytanie, kogo chciano uratować? Śmigłowiec Mi – 2 w wersji sanitarnej nawet bez mechanika na pokładzie mógł zabrać tylko kilku poszkodowanych. Wiadomo było, że grupa liczyła kilkanaście osób. Śmigłowiec zawrócono z drogi, kiedy znajdował się w okolicy Bolkowa, czyli ok. 30 km od Jeleniej Góry. Tam planowano wysadzenie mechanika pokładowego w celu uzyskania większej powierzchni. Pilot, Zbigniew Karpiński rozmawiał z ratownikami przez radio /???? To już jest bardzo dziwne, że taka próba się udała i ze w ogóle została podjęta, oznaczałoby to ze ratownicy czekali na sygnał do podjęcia akcji / W tamtym czasie w rejonie Śnieżki nie było etatowych służb ratowniczych, takie czynności wykonywało wojsko z batalionu WOP. / Wiele lat później, kiedy sam pracowałem w tamtych rejonach mieliśmy znacznie lepszy sprzęt łączności i tego typu połączenia graniczyły z cudem / mam na myśli rejon wypadku ze śmigłowcem lecącym w okolicy Bolkowa na wysokości 100 – 200 metrów. 1. Ofiara zmarła w czasie oczekiwania na śmigłowiec 2. Powiadomieni o wypadku „ towarzysze radzieccy „ zakazali podejmowania akcji ratowniczej w obawie, że zostanie ujawniony prawdziwy cel wyprawy grup młodzieżowych, główna kwatera wojsk radzieckich mieściła się w Legnicy a to jest o polowe bliżej niż do Wrocławia 3. Może ofiara, do której wzywano śmigłowiec / zapewne bardzo ważna / została uratowana w inny sposób Z zachowanych notatek i raportów SB oraz kontrwywiadu wynika, że lawina nie zeszła samoistnie. Na pewno została spowodowana działaniem człowieka. Mogli ja wywołać trzej „ turyści „ z NRD którzy szli przodem, przed grupa Korolewskiego. Ale oni tez zginęli. Albo spartaczyli robotę albo rzeczywiście lawina była przypadkowa. To wszystko zdarzyło się w strefie nadgranicznej. Dochodzenie i czynności wyjaśniające mogli prowadzić tylko prokuratorzy wojskowi. Po tylu latach sprawa nadal jest tajna. Nikt nie przypomina o tragedii, wręcz przeciwnie wszelkie działania zmierzają do tego żeby jak najszybciej o niej zapomnieć. A może tego dnia w górach była jeszcze jedna grupa? Kiedyś w miejscu tragedii była mała tablica. Obecnie tablicę przeniesiono w inne mniej rzucające się w oczy miejsce. Podobno do...Muzeum. Zaraz po tej tragedii tą część szlaku zamknięto i to na długie lata dla zwiedzających. Czyżby nie wszystko odnaleziono? Może ktoś obawiał się, że pozostawiono jakieś ślady albo dokumenty? A może typowa walka z konkurencja, która nie chciała się podzielić informacjami. Znane są przypadki zwłaszcza po podpisaniu Traktatu Zgorzeleckiego, kiedy to Niemcy przyjeżdżali na swoje dawne tereny i cichutk wydobywali ze skrytek to, co ukryli w nich w 1945. Okres przejściowy trochę się wydłużył. SB śledziła takie wyprawy po złote runo, są świadkowie, są donosy, ale nie podejmowano większych działań zwłaszcza w przypadkach dotyczących mniejszych, drobniejszych „ skarbów „ rodzinnych. Teraz możemy stwierdzić ze po części były to celowe działania mające uśpić czujność „ hurtowników „. Są znane przypadki, kiedy odwoływano agentów z określonych rejonów w celu umożliwienia Niemcom wydobycia tego, po co przyjechali. Później oceniano czy warto się tym zajmować i podejmowano decyzje o dalszych losach „ skarbów „. Czasem zdobycz była odbierana. Bywało, że zgoda na wywiezienie dóbr była zapłata za współpracę. Jak na razie Panowie G i H mogą być spokojni o swoje tajemnice .
poniedziałek, 11 lipca 2005, peacekeeper

Polecane wpisy

  • Ja nie wierzę

    Powiedziałem ze ja nie wierzę że ten śmigłowiec miał kogoś zabrać , oni wysłali go żeby szukać tych którzy wywołali tą lawinę . Mogą o tym świadczyć chociażby ś

  • Kto sieje zamęt sam może zabłądzić

    Kiedy weszliśmy na szczyt S powiedział – to tutaj, to musiało być tutaj, wiesz ze tutaj był Hitler?. Zdziwiła mnie ta jego nagła fascynacja osoba wodza II

  • Przebudzenie upiora

    Najprawdopodobniej został odnaleziony przez ich służby . Doszło do rozmowy , nawet przesłuchania . Kloze był obserwowany przez cały czas , dzień i noc , nie tyl